“Gdy strumyk płynie z wolna”, czyli “kilka” słów o naszej Lubczynie – część I.

Pisząc o Krzywcu, nie sposób nie wspomnieć o tej, co płynie i cieszy nasz wzrok – Lubczynie.
To właśnie jej została dedykowana wydana w 2023 roku książka pod tytułem “Rzeki, których nie ma” autorstwa Macieja Roberta. Jak powiedział, chadza nad nią codziennie. Tak, łodzianin z krwi i kości docenił naszą rzeczkę.  A jak jest z nami krzywczanami ? Miejmy nadzieję, że nie sprawdza się na nas przysłowie “cudze chwalicie, swego nie znacie”.

Fotografia przedstawiająca okładkę książki “Rzeki, których nie ma” oraz dedykację autora

Na wstępie należy wspomnieć, że nasza rzeka zgodnie z oficjalną hydrologiczną klasyfikacją od jakiegoś czasu nie jest już rzeką, lecz strugą. Oczywiście na jej określenie w potocznej mowie używamy i zapewne nadal będziemy używać słowa “rzeka”.

Zacznijmy od “początku”.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu miała swoje źródło, czyli miejsce skąd woda wypływała z ziemi. Był to staw znajdujący się wtedy w podłódzkiej wsi Grabieniec, u zbiegu dzisiejszych ulic Cieplarnianej i Kotarbińskiego. Przedwojenne pokolenie jeszcze pamięta, że wspomniany staw był na tyle okazały, że można było po nim pływać łódką.

Mapa przedstawiająca lokalizację nieistniejącego stawu na Grabieńcu

Niestety budowa łódzkiego osiedla Teofilów nieodwracalnie zmieniła stan rzeczy. Staw zaczął wysychać, później został zasypany, a obecnie w jego miejscu znajduje się wzniesienie oraz park Trzy Wyspy. Początek Lubczyny cofnął się na zachód, w okolice dzisiejszej ul. Szczecińskiej. Obecnie jest to po prostu rów, w którym tylko od czasu do czasu na jego dnie pojawia się woda. Dzięki budowie ronda przy zjeździe z ul. Szczecińskiej na łącznik z trasą S14 koryto Lubczyny zostało bardziej wyeksponowane i można je bez problemu dostrzec.

Fotografia przedstawiająca lokalizację Lubczyny przy rondzie – zjazd z ul.Szczecińskiej na łącznik z S14

Przed budową koryto pierwotnie znajdowało się centralnie w miejscu dzisiejszego ronda, ale podczas prac budowlanych, zostało przesunięte o kilkanaście metrów w stronę ul. Rąbieńskiej. Dalej ciągnie się niemal równolegle do wspomnianego łącznika przez co lokalnie unosząca się z niego mgła otula go. Choć jest zaliczana do łódzkich cieków, to jej koryto leży w granicach miasta zaledwie 300 metrów, a reszta w postaci około 17 km już w innych gminach. Lubczyna to jedna z dwóch łódzkich rzeczek (obok Gadki), które nigdy nie zostały włączone do systemów miejskiej kanalizacji burzowej i sanitarnej.
Dziś Lubczyna jest zasilana wodami z niezliczonych pól oraz wodami z Rezerwatu “Torfowisko Rąbień” znajdującego się pod Aleksandrowem Łódzkim. Wędrują one rowem, biegnącym wzdłuż ul. Wysiedlonych w Rąbieniu AB, następnie wpadają do malowniczego przydrożnego stawu w Rąbieniu przy starej pętli autobusowej, następnie trafiają do Lubczyny. Gdyby nie pas niezbyt dawno powstałych wydm śródlądowych we wspomnianym rezerwacie, wody z niego trafiały by nie do Lubczyny, lecz do rzeki Bełdówki.

Mapa przedstawiająca lokalizację opisanego rowu

Etymologia nazwy tego cieku nie jest całkiem jasna. Pochodzi najprawdopodobniej od imienia Lubka, a to z kolei od słowa lubo oznaczającego „miło”, „przyjemnie”. Źródła hydronimiczne wskazują równocześnie na, potwierdzoną trzykrotnie w księgach łęczyckich, nazwę miejscową rzeki – Lubcza” (Paweł Jokiel, Adam Bartnik – Ner, Monografia hydrologiczna niekochanej rzeki 2020).

Mapa z roku 1793 przedstawiająca lokalizację Lubczyny

Lubczyna opuszcza teren Łodzi i płynie przez Antoniew, Rąbień, Niesięcin i Krzywiec, a w Krzywcu… To już opowieść na następny artykuł. 

W najbliższym czasie ukażą się kolejne ciekawostki o naszej Lubczynie, o niegdyś żyjących w niej rybach i o chemii która je wybiła, piżmakach, małych powodziach, młynach, meandrach i starorzeczach.
 
autor – Adam Pstrokoński



Dziękujemy autorowi za gotowość dzielenia się historiami o naszej wsi i gorąco zachęcamy do pozostawienia  komentarzy.
Dzieląc się własnymi historiami i uzupełniając fakty, stajemy się współtwórcami żywej opowieści o Krzywcu. To właśnie dzięki Wam nasze wspomnienia, doświadczenia i lokalna tożsamość nie przepadną – razem możemy sprawić, że pamięć o naszej wsi będzie trwała i pełna życia
Komitet Organizacyjny Obchodów 200-lecia Krzywca

“Gdy strumyk płynie z wolna”, czyli “kilka” słów o naszej Lubczynie – część I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę